×

Grzejnik łazienkowy i grzejnik dekoracyjny – ciepło, którego nie trzeba ukrywać

Grzejnik łazienkowy

Grzejnik łazienkowy i grzejnik dekoracyjny – ciepło, którego nie trzeba ukrywać

Jeszcze niedawno kaloryfer był elementem, który starano się zasłonić meblem albo zabudować płytą. Dziś jest odwrotnie: grzejnik łazienkowy i grzejnik dekoracyjny coraz częściej projektuje się jako świadomy element wnętrza, tak samo jak armaturę, oświetlenie czy klamki. Zmieniła się przy tym nie tylko forma, ale też sposób myślenia o samej funkcji urządzenia, bo od jednego urządzenia oczekujemy równocześnie mocy grzewczej, wygody i spójnego wyglądu.

W łazience najlepiej widać, że te trzy rzeczy da się pogodzić. Modele drabinkowe pokroju Sophii, TRM czy Mili zajmują pas ściany szerokości czterdziestu lub pięćdziesięciu centymetrów, suszą ręczniki i pomagają szybciej osuszyć powietrze po kąpieli, co ma realne znaczenie w pomieszczeniu bez okna. Klasyczny grzejnik poziomy takiej roli nie pełni, a zajmuje miejsce, którego w małej łazience zwykle brakuje. Dlatego przy doborze warto patrzeć nie tylko na deklarowaną moc, lecz także na to, ile powierzchni grzewczej pozostanie odsłonięte, gdy na drabince zawiśnie komplet ręczników. Kilka centymetrów wolnej przestrzeni nad urządzeniem i pod nim też robi różnicę, bo ciepłe powietrze musi mieć czym krążyć.

Estetyka nie musi kosztować wydajności

Podobna logika obowiązuje w pokojach, choć powody bywają inne. Pionowe modele Julia, Maria, Nessa, SQD czy C3 wykorzystują wysokość ściany zamiast jej szerokości, więc uwalniają przestrzeń pod okno, kanapę czy zabudowę kuchenną. Ich gładkie płaszczyzny czytają się raczej jako panel niż jako urządzenie grzewcze, a czarny mat, biel i chrom pozwalają dopasować grzejnik do reszty wykończenia. Wbrew powtarzanej opinii sam kolor ma znikomy wpływ na oddawanie ciepła; decydują konstrukcja, powierzchnia grzewcza i temperatura zasilania instalacji. Znacznie więcej można stracić przez montaż we wnęce, zbyt mały odstęp od ściany albo zasłonięcie grzejnika zabudową, ponieważ każda z tych sytuacji zaburza konwekcję, czyli naturalny ruch powietrza wzdłuż grzejnika. W praktyce dobrze dobrany, ale źle zamontowany model potrafi grzać wyraźnie słabiej, niż wynikałoby to z karty katalogowej.

Warto też z góry ustalić sposób podłączenia. Dolne środkowe wygląda porządnie i pozwala ukryć rury w ścianie, boczne bywa naturalnym wyborem przy wymianie starego grzejnika na istniejących przyłączach. Jeśli instalacja pracuje w niskiej temperaturze, na przykład z pompą ciepła, ten sam efekt uzyskamy przy większej powierzchni grzewczej, czyli wyższym lub podwójnym modelu. Dobrym uzupełnieniem jest grzałka elektryczna z termostatem, dzięki której łazienka pozostaje ciepła również poza sezonem grzewczym. W wersji wodno-elektrycznej ten sam grzejnik dekoracyjny pracuje na dwa sposoby, co bywa wygodne we wrześniu i w maju, a przy awarii kotła po prostu ratuje sytuację.

Materiał zewnętrzny